Forum Historii Nysy Strona Główna Forum Historii Nysy
Serwis społecznościowy poświęcony historii miasta Nysa

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Najazd husycki w 1428 roku
Autor Wiadomość
Bolek 
dawniej Op-Ony

Dołączył: 21 Lis 2017
Posty: 81
Wysłany: 2017-11-28, 11:06   Najazd husycki w 1428 roku

W załączeniu zamieszczam rycinę poświęconą walce mieszczan nyskich z najazdem husyckim.

Nysanie kontra Husyci.jpg
Plik ściągnięto 147 raz(y) 323,02 KB

 
     
ralf 
Administrator


Dołączył: 07 Lis 2017
Posty: 2265
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-28, 13:47   

Żeby wprowadzić Czytelników w temat najazdu wojsk husyckich na Nysę, pozwolę sobie zacytować fragment opracowania pt. "Wojny husyckie", którego autorem jest dr Paweł Szymkowicz. Tekst ukazał się w artykule ww. autora zamieszczonym w: "Historia lokalna na przykładzie ziemi nyskiej", Nysa, 2014, str. 27 (Link: http://powiat.nysa.pl/fil...a/czesc%201.pdf ).

"17 grudnia 1417 r. biskupem wrocławskim, a zarazem księciem nyskim, został Konrad - książę oleśnicki, dotychczasowy prepozyt kapituły katedralnej. Liczył 32 lata. Miał, podobnie jak jego poprzednik - biskup Wacław, ukończone studia uniwersyteckie i jak pisał papież Eugeniusz IV, cechowała go duża roztropność. Natomiast Jan Długosz przedstawił go jako człowieka nieuczciwego, słabego charakteru, niskiego wzrostu i otyłego, w sumie niemiłego wyglądu zewnętrznego, jąkającego się, w dodatku rozrzutnego i trwoniącego dobra diecezji. Przyznawał mu jednak talent muzyczny i poetycki, był biskup bowiem autorem wielu pieśni kościelnych. Polski kronikarz opierał zapewne swe sądy na relacjach pozostawionych przez kanoników, których część pozostawała z biskupem w jawnym konflikcie. Po przedstawieniu osoby biskupa Konrada powiedzieć trzeba, że to właśnie czasy jego pontyfikatu były na całym Śląsku wyjątkowo niespokojne. Najtrudniejszą sprawą, która nieuchronnie nadciągała na te ziemie był szerzący się w całym królestwie czeskim husytyzm.
Preludium późniejszych wydarzeń, miało miejsce już wpierwszych miesiącach rządów Konrada, kiedy to zrewoltowani rzemieślnicy wrocławscy ścięli publicznie kilku tamtejszych radnych i doprowadzili do wyboru nowej rady miejskiej. Następstwem był natomiast przyjazd do Wrocławia nowego cesarza a zarazem króla czeskiego Zygmunta Luksemburczyka, który najpierw przyjął hołd śląskich książąt a następnie przystąpił do krwawej rozprawy z buntownikami. To właśnie we Wrocławiu sejm Rzeszy ogłosił krucjatę antyhusycką i stąd Zygmunt ruszył do Pragi, gdzie oficjalnie został koronowany. Jako lennik uczestniczył w tej wyprawie również biskup Konrad. Na opanowanie całych Czech nie starczyło jednak wojskom cesarskim sił. Ruch husycki scalił się wokół programu ogłoszonego w 1420 r. tzw. "czterech artykułach praskich", żądających: prawa swobodnego głoszenia słowa Bożego, komunii pod dwiema postaciami, karania grzechów śmiertelnych i odebrania duchownym posiadanych majątków. Zaangażowanie się Konrada w ruch antyhusycki spowodowało wlatach 1425 -1435 ich niszczycielskie wyprawy odwetowe na Śląsk.
Do najbardziej krwawego rajdu Husytów po Śląsku doszło w 1428 roku. Początek tego roku jeszcze niczego nie zapowiadał, gdyż właśnie wówczas, w Zlatych Horach, spotkali się biskup wrocławski Konrad, książę opawski Przemysław i wielki mistrz krzyżacki Ruprecht. Owocem ich spotkania miała być antyhusycka koalicja, która powstrzymałaby najazd Husytów na Śląsk. Stało się jednak inaczej. W marcu 1428 r. husyci wtargnęli w granice księstwa nyskiego. Zdobyli i złupili Głuchołazy, po czym pod Nysą zwyciężyli w bitwie z wojskami biskupa wrocławskiego Konrada i jego sojuszników. Z łatwością zdobyli słabo ufortyfikowane nyskie Stare Miasto, paląc je doszczętnie. Nie udało im się jednak zdobyć otoczonego murami Nowego Miasta, aczkolwiek wyrządzili tu znaczne szkody, ostrzeliwując je z dział i podpalając zabudowania. Następnie dotarli pod Paczków, paląc miasto i pustosząc jego okolice. Spędziwszy jakiś czas wobozie pod Paczkowem, najeźdźcy ruszyli stąd dalej, ku Odrze, zdobywając kolejne miasta i zamki śląskie. W 1430 r. husyci ponownie uderzyli, tym razem na Otmuchów, zdobywając go w dniu 20 listopada, również zamek biskupi. Dowodzący obroną zamku Mikołaj Zedlitz zOlszanicy (niem. von Alzenau) postanowił kapitulować, wystraszony ostrzeliwaniem warowni z dział lub powodowany przychylnością dla husytów. Łupem zdobywców padły wówczas m.in. liczne kosztowności kościelne, zwiezione z rozkazu biskupa Konrada zokolicznych świątyń na zamek otmuchowski dla większego bezpieczeństwa. Opanowany przez husytów zamek otmuchowski stał się na szereg lat jedną z ich głównych baz operacyjnych na Śląsku. Odkupiono go w 1435 r. Biskup Jan IV Roth przeprowadził przebudowę zamku i odbudowę murów miejskich w latach 1484-85".


O husytach w Nysie pisze Bernhard Ruffert w opracowaniu pt. "Die Hussiten vor Neisse" zamieszczonym na łamach rocznika "Jahresbericht des Neisser Kunst- und Altertumsvereins", 1919, str. 7. Rocznik dostępny jest w Opolskiej Bibliotece Cyfrowej pod linkiem: http://obc.opole.pl/dlibr...rom=publication
Samo opracowanie B. Rufferta załączam poniżej do pobrania w pliku ZIP.

Husyci w Starym Mieście.jpg
Plik ściągnięto 99 raz(y) 411,23 KB

Die Hussiten vor Neisse - B. Ruffert (1919).zip
Pobierz Plik ściągnięto 158 raz(y) 2,7 MB

_________________
Zapraszam do: Muzeum w Nysie // Neisser Kultur- und Heimatbund e.V.
 
     
Bolek 
dawniej Op-Ony

Dołączył: 21 Lis 2017
Posty: 81
Wysłany: 2017-11-29, 11:21   

Z powyższym wydarzeniem związany był pomnik, o którym jest mowa na tutejszym forum w temacie pt. "Lokalizacja, wygląd i historia powstania pomnika rzeźnika", pod linkiem: http://www.fhn.cba.pl/viewtopic.php?t=69
 
     
ralf 
Administrator


Dołączył: 07 Lis 2017
Posty: 2265
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-29, 14:14   

Oprócz postawienia wspomnianego przez Bolka pomnika na 500-lecie obrony Nowego Miasta przed husytami, wydany również został załączony niżej medal pamiątkowy.

medal - awers.jpg
Plik ściągnięto 31 raz(y) 204,09 KB

medal - rewers.jpg
Plik ściągnięto 30 raz(y) 213,29 KB

_________________
Zapraszam do: Muzeum w Nysie // Neisser Kultur- und Heimatbund e.V.
 
     
Bolek 
dawniej Op-Ony

Dołączył: 21 Lis 2017
Posty: 81
Wysłany: 2017-11-29, 15:16   

No za 10 lat będzie kolejna okrągła rocznica. Może to dobry czas na odbudowę pomnika?
 
     
olo69

Dołączył: 30 Maj 2019
Posty: 9
Wysłany: 2019-10-15, 14:50   

Poniżej fragment artykułu z najnowszych Nyskich Szkiców Muzealnych pt. "Wielka bitwa husycka pod Nysą w 1428 roku", opisujący to starcie. Autor sugeruje, że główne starcie husytów z wojskami biskupimi nie miało miejsca na tzw. Mnisich Łąkach a na przedpolach Starego Miasta w kierunku Niwnicy.

Przebieg bitwy
Do biskupa musiały docierać informacje o postępie wojsk husyckich. Zatem wiedział, że w niedalekiej odległości od Nysy husyci rozbili obóz, w którym niewątpliwie szykują się do uderzenia na miasto. Wiedząc o tym, że stare miasto, w którym rozlokowane zostały wojska biskupie i całe zaopatrzenie wojska, nie nadaje się do obrony przed oblężeniem, ze względu na słabe ufortyfikowanie (niskie mury lub wały ziemne z palisadami), biskup podejmuje decyzję o uprzedzeniu natarcia wojsk husyckich i wyprowadza swoje oddziały na przedpola starego miasta planując uderzenie na obóz wroga lub podjęcie bitwy na otwartym polu . Dochodzi do tego 18 marca 1428 roku, w czwartek przed niedzielą palmową . Inną, błędną datę tego wydarzenia podaje F. Pedewitz, wskazując, że miała ona miejsce w roku 1426, w poniedziałek przed niedzielą palmową o czym mówić miała kamienna tablica umieszczona na kamiennej kolumnie, która stała na tzw. Mnisiej Łące aż do roku 1698 . Błędnie datę bitwy podaje też Minsberg, który wskazuje dzień 16 marca 1428 roku jako czwartek przed niedzielą palmową . Również na 16 marca 1428 roku wskazuje Fridrich Albert Zimmermann, który dodaje, że w tym dniu doszło do spalenia przedmieść Nysy po dwudniowych walkach . Tak więc w czwartek przed niedzielą palmową tj. 18 marca 1428 roku z rana część wojsk biskupich wychodzi z Nysy w kierunku obozu husytów. Jak dodaje Ruffert w znacznej części wojska te składają się z uzbrojonych chłopów stanowiących oddziały piechoty . Koenig dodaje jeszcze, że ranek był bardzo mglisty a plan ataku zakładał, że piechota z zaskoczenia zaatakuje obóz husytów, a w drugiej kolejności jazda z trzech stron pod dowództwem samego Puty dokona dzieła zniszczenia rozproszonych wojsk husyckich . Plan ten jednak się nie sprawdził, ponieważ, jak podają relacje, husyci albo byli przygotowani na taki atak albo wręcz wyszli naprzeciw wojskom biskupim . W momencie zbliżania się wojsk biskupich do pozycji husyckich, idące z przodu oddziały husyckie z ogłuszającym wrzaskiem przystąpiły do kontrataku powodując, że nieprzygotowana na taki obrót sprawy biskupia piechota wpadła w panikę i w popłochu zaczęła uciekać z pola bitwy . Pozbawione wsparcia piechoty nadjeżdżające oddziały konne zostały zaatakowane przez piechotę husycką wspartą przez dołączające nowe oddziały husyckie. Widząc taki obrót sprawy Puta podejmuje decyzję o jak najdłuższym utrzymaniu wojsk husyckich w wirze walki przed miastem po to, żeby kolejne oddziały książęce mogły przegrupować się ze starego miasta na przedpola Nysy i przygotować szyki do kolejnego ataku. Jednak napór i przewaga wojsk husyckich są tak duże, że Puta zmuszony jest nakazać odwrót w stronę starego miasta. Tam wojska książęce wsparte przez mieszkańców Nysy na przedpolu starego miasta stawiają ostatni opór nacierającym oddziałom husyckim. Przewaga husytów jest jednak widoczna i coraz więcej żołnierzy biskupich ginie lub ucieka z pola bitwy. Ucieka również biskup Konrad chroniąc się w murach nowego miasta a z nim niektórzy książęta. Rozproszone oddziały książęce oraz walczący mieszkańcy Nysy ponoszą straszliwą klęskę. Relacje mówią o 4 tysiącach zabitych po obu stronach lub o 2 tysiącach poległych po stronie wojsk biskupich . Tak kończy się główne starcie militarne pod Nysą, ale nie kończy się batalia o Nysę. Stare miasto staje dla husytów otworem. Wdzierają się tam zabijając wszystkich napotkanych na drodze bez względu na wiek czy płeć . Nie oszczędzają chorych mężczyzn i kobiet znajdujących się w szpitalu prowadzonym przez Bożogrobców na starym mieście. Mordują również samych zakonników z ich prepozytem na czele, którzy tam pozostali by opiekować się chorymi . Po splądrowaniu klasztoru i kościoła bożogrobców podpalają je. Podobny los spotkał pozostałe kościoły oraz domy mieszkalne znajdujące się na starym mieście. Jako ciekawostkę Minsberg przytacza historię cudownego ocalenia proboszcza starego miasta Joachima Weinharda, którego grupa taborytów już miała zamordować, gdy nagle z nieba uderzyła błyskawica trafiając w dowódcę husytów i zabijając go na miejscu. Widząc to pozostali husyci rzucili swoją broń i w popłochu uciekli . Minsberg jednak datuje to wydarzenie na rok 1433, co dementuje Ruffert, który również przytacza to zdarzenie, ale datując je na 1428 rok . Husyci zdobywają i palą również niebronione przez nikogo wozy z zaopatrzeniem przygotowane dla wojska książęcego. Całe stare miasto, liczące w tym czasie ok. 90 domów i 11 dworzyszcz staje w płomieniach . Tych którzy przeżyli wzięto do niewoli. Ruffert przytacza informację o tym, że biskup Konrad na wykupienie tych nieszczęśników zastawił swoje dobra w Ujeździe na rzecz księcia opolsko-niemodlińskiego Bernarda a ocaleli mieszkańcy Nysy przeprowadzili dobrowolną zbiórkę na ten cel . Po całkowitym zniszczeniu starego miasta husyci próbowali zdobyć nowe miasto. Tu jednak napotkali wysokie mury i silny opór przygotowanych do obrony mieszkańców Nysy. Obroną miasta nadal dowodził Puta z Czastolowic. Husyci nie mogąc sforsować Bramy Celnej posuwali się wzdłuż murów i fosy w kierunku zachodnim dochodząc do tzw. Mnisiej Łąki, na której znajdował się klasztor franciszkanów (Closter Minorum) z kościołem Marii Magdaleny. On również, jak podaje Ruffert, został przez husytów spalony . Prawdopodobnie husyci podjęli próbę ataku na Bramę Bracką jednak i jej nie zdołali sforsować. W przytaczanych tu relacjach nie ma informacji jak daleko z oblężeniem miasta posunęli się husyci. Jednak przeprowadzone w ostatnich latach badania archeologiczne w okolicach dzisiejszej ulicy Piastowskiej (dawna fosa otaczająca mury obronne) i znalezione tam liczne artefakty (groty bełtów, groty strzał, topory, noże) pochodzące z początków XV wieku sugerują, że walki mogły toczyć się również w okolicach Bramy Ziębickiej. Jak podaje Pedewitz, a za nim również Ruffert, dalszy przebieg wydarzeń to kolejna odsłona tej batalii i nagły zwrot sytuacji, który przeszedł do historii jako wielkie zwycięstwo nad husytami. Jednak wydaje się, że wydarzenie to, w odróżnieniu od głównej bitwy, miało niewielkie znaczenie dla ogólnego wyniku całej batalii i funkcjonowało raczej tylko w lokalnym obiegu historycznym i lokalnej tradycji. Mianowicie uzbrojeni mieszkańcy Nysy, wśród których najwięcej miało być rzeźników, przeszli przez Bramę Wrocławską za mury miejskie i uderzyli na husytów z tego właśnie kierunku . Rzeźnicy, jak podają lokalni badacze, przebrani byli w stroje chorwackie i mogli przypominać chorwackich huzarów, którzy w tym czasie służyli w armii króla Zygmunta Luksemburczyka. Prawdopodobnie strój ten zmylił husytów, którzy myśleli, że to odsiecz przysłana przez króla Zygmunta. Oddział rzeźników zepchnął husytów aż do Mnisiej Łąki, gdzie doszło do starcia z wycofującymi się wojskami wroga. W tym starciu, jak podają lokalni historycy, husyci doznali porażki a na polu bitwy pozostało ponad 300 zabitych husytów . Minsberg dodaje jeszcze, że na czele tej uzbrojonej grupy mieszczan nyskich z rzeźnikami stanęli dwaj duchowni, proboszcz Johann Schrobesens (Schobesheim) i dyrektor szkoły Klemens Hezeler (Hesler), którzy na wzór husycki, również uzbrojeni, poprowadzili nysan do zwycięstwa . O ile postać dyrektora szkoły Heslera potwierdzona jest w dokumentach z tamtych czasów, to postać proboszcza Schobesheima, wymieniana też przez innych historyków, poddawana jest przez Kastnera w wątpliwość, gdyż nie znalazł tego nazwiska w dostępnych mu dokumentach . Ruffert natomiast przypuszcza, że był to proboszcz kościoła św. Jana na starym mieście . Z kolei Pedewitz jako proboszcza w tym tragicznym okresie wymienia nazwisko Joachimusa Weinhardusa (Joachima Weinharda) , którego wskazuje również Minsberg, ale jako proboszcza lub wikariusza starego miasta (Altstädter Kapellan) . Tej postaci jako proboszcza, Kastner również nie znajduje w dokumentach . Oczywiście wobec przeważającej siły wojsk husyckich akcja wypadowa mieszkańców Nysy mogła zakończyć się powodzeniem tylko dlatego, że dowództwo armii husyckiej zapewne już wcześniej podjęło decyzję o odstąpieniu od oblężenia miasta a starcie na Mnisiej Łące dotyczyło prawdopodobnie nielicznych pozostałych jeszcze pod murami miasta grup husyckich. Znaczne siły wroga najprawdopodobniej już się przegrupowały i wyruszyły w kierunku Wrocławia, który był głównym celem husytów w tej batalii.
_________________
olo69
 
     
Muzeum w Nysie

Dołączył: 30 Lis 2017
Posty: 24
Wysłany: 2020-04-06, 18:12   Husyci u bram!

Chcielibyśmy zaprezentować kilka spotkań z Anatolem Bukałą, jakie odbyliśmy na naszym profilu FB, a które dotyczą tematu bitwy pod Nysą i wyjaśniają kilka kwestii :)

Husyci u bram!
Spotkanie 1

Pytanie: W rozdziale XVIII "Bożych bojowników" Andrzeja Sapkowskiego, traktującym o bitwie pod Nysą, autor pisze o tym, że bitwa rozegrała się na "Mnisiej Łące". Gdzie znajdowało się to miejsce, i czy rzeczywiście właśnie tam rozegrała się bitwa?

Anatol Bukała: Andrzej Sapkowski w „Bożych Bojownikach” opisuje przebieg wielkiej bitwy z 1428 roku pod Nysą pomiędzy wojskami biskupa wrocławskiego a wojskami husyckimi i kilkakrotnie wspomina, że ta bitwa miała miejsce na Mnisiej Łące. Niestety, w świetle dokumentów i relacji z tamtych czasów, nie ma racji. Bitwa, w której wzięło udział łącznie kilkanaście tysięcy walczących, nie mogła odbyć się na Mnisiej Łące, ponieważ łąka ta znajdowała się za tzw. Starą Nysą obok ówczesnego klasztoru franciszkanów, który znajdował się na przedmieściach, tuż przed Bramą Bracką. Wszystkie dokumenty i relacje z tamtych czasów potwierdzają, że bitwa rozegrała się na przedpolach Nysy, tzn. Starej Nysy. Jest bardzo prawdopodobne, że husyci przed bitwą rozbili wielki obóz w okolicy Niwnicy i z tego kierunku przypuścili atak na miasto. Biskup wiedząc, ze nie obroni Starego Miasta ze względu na słabe mury je otaczające, postanowił wyjść armii husyckiej naprzeciw. Jak daleko doszły wojska biskupie i gdzie dokładnie starły się z husytami, nie wiemy. Musiało to mieć miejsce gdzieś pomiędzy Niwnicą a Starą Nysą. Wiemy też, że po sromotnie przegranej przez biskupa bitwie husyci dokonali rzezi Starego Miasta i próbowali zdobyć Nowe Miasto. Dopiero wtedy doszli również do Mnisiej Łąki, ale tam nie mogło dojść do bitwy, bo wojska biskupie były kompletnie rozbite. Zabitych zostało około 2 tys. walczących po stronie biskupa a reszta uciekła z pola bitwy, część z nich schowała się za murami Nowego Miasta. Co zatem wydarzyło się na Mnisiej Łące, o której wspomina Sapkowski? O tym opowiem w kolejnym poście.

Husyci1.jpg
Plik ściągnięto 14 raz(y) 233,4 KB

 
     
Muzeum w Nysie

Dołączył: 30 Lis 2017
Posty: 24
Wysłany: 2020-04-06, 18:13   

Husyci u bram!
Spotkanie 2

Pytanie: Jak przebiegała wielka bitwa husycka pod Nysą?

Anatol Bukała: Dokładnie nie wiadomo ilu husytów zgromadziło się w marcu 1428 roku w wielkim obozie nieopodal Niwnicy. Niektóre kroniki podają, że mogło ich być nawet 24 tysiące razem z kobietami i dziećmi. Nysa jako stolica księstwa biskupiego była dla nich jednym z najważniejszych miast, które postanowili zdobyć. Miało to nastąpić w czwartek 18 marca 1428 roku. Już o świcie pierwsze oddziały taboru husyckiego ruszyły w kierunku Nysy. W samej Nysie na husytów czekało ok. 1500 rycerzy biskupich, śląskich a nawet krzyżowców oraz ok. 5000 piechoty złożonej głównie z chłopów zebranych na szybko przez biskupa. Biskup wiedział, że husyci nadejdą od strony Starego Miasta, które było słabo ufortyfikowane i nie dawało szans na skuteczną obronę. Dlatego postanowił wyjść husytom naprzeciw i wydać im walną bitwę przed Starym Miastem. Nie wiadomo dokładnie w którym miejscu spotkały się obie armie, ale wiemy z relacji, że to husyci widząc zbliżające się wojska biskupie z wielkim wrzaskiem przystąpili do ataku. Piechota biskupia, która stała w pierwszych szeregach wojsk biskupich niestety w popłochu zaczęła uciekać. Potem do boju ruszyło rycerstwo, które też nie było w stanie powstrzymać atakujących oddziałów husyckich. Widząc taki przebieg wydarzeń dowódca wojsk biskupich Puta z Czastolowic wydał rozkaz do odwrotu. To spowodowało rzeź wojsk biskupich. Zginęło ok. 2000 walczących i uciekających biskupich rycerzy. Jak podają relacje naocznych świadków wielu z nich utonęło w odnogach rzeki i mokradłach. Część uciekających rycerzy wraz z biskupem wrocławskim Konradem schroniła się za murami Nowego Miasta zostawiając Stare Miasto na pastwę husytów, którzy dokonali dzieła jego zniszczenia. Jak podają stare kroniki Stare Miasto zostało zamienione w zgliszcza i całe spłynęło krwią jego mieszkańców. Prawie nikt nie ocalał. Dopiero po całkowitym splądrowaniu i spaleniu Starego miasta husyci przystąpili do oblężenia wysokich murów Nowego Miasta. Posuwali się od Bramy Celnej w stronę Bramy Brackiej, przed którą stał klasztor franciszkanów. On też został spalony. Następnie doszli do Bramy Ziębickiej i Wrocławskiej paląc po drodze wszystkie domy i kaplice na przedmieściach. Spłonęła więc kaplica św. Katarzyny przed Bramą Ziębicką oraz kaplica św. Krzyża przed Bramą Wrocławską. Husyci otoczyli niemal całe Nowe Miasto. Jednak solidne mury miejskie wzniesione za czasów biskupa Przecława z Pogorzeli oraz dzielna obrona mieszkańców Nysy pod dowództwem Puty z Czastolowic spowodowały, że husyci miasta nie zdobyli. Widząc, że nie będzie to takie łatwe odstępują od oblężenia i udają się w kierunku Otmuchowa i Głuchołaz, aby dotrzeć potem do stolicy Śląska Wrocławia. A o tym skąd wzięły się Mnisie Łąki w Trylogii Husyckiej? Opowiem następnym razem.

Husyci2.jpg
Plik ściągnięto 9 raz(y) 215,96 KB

 
     
Muzeum w Nysie

Dołączył: 30 Lis 2017
Posty: 24
Wysłany: 2020-04-06, 18:15   

Husyci u bram!
Spotkanie 3


Pytanie: Skąd wzięły się Mnisie Łąki w tej całej historii z husytami?

Anatol Bukała: O Mnisich Łąkach i ich roli w wielkiej bitwie husyckiej w 1428 roku średniowieczne kroniki milczą. Pierwszym, który wspomina o wydarzeniach na Mnisich Łąkach jest Johann Felix Pedewitz (1654-1705), proboszcz parafii św. Jakuba w Nysie. Jako autor, chyba pierwszej, spisanej historii tej parafii opisuje też wydarzenia związane z husytami. Co ciekawe, Pedewitz nie wspomina wcale o wielkiej bitwie przegranej przez wojska biskupa wrocławskiego Konrada Oleśnickiego i błędnie datuje te wydarzenia na 1426 rok. Pomijając te „drobne nieścisłości” uwagę przykuwa zdarzenie, które rzekomo wydarzyło się właśnie na wspomnianych Mnisich Łąkach. To właśnie tam dzielni mieszkańcy Nysy, wśród których mieli być, słynni już, rzeźnicy dopadli złych husytów i 300 zostawili martwych. Potwierdzeniem tej odwagi mieszczan nyskich miała być, jak pisze Pedewitz, kamienna kolumna z kamienną tablicą opisującą to waśnie wydarzenie, ustawiona na Mnisich Łąkach. Niestety kolumna ta nie zachowała się do dnia dzisiejszego, bo jak pisze Pedewitz, silny burzowy wiatr w 1698 roku ją przewrócił. Potwierdzeniem słów Pedewitza może być plan miasta Hayera z 1596 roku, na którym możemy zobaczyć kolumnę na Mnisich Łąkach. Nie wiemy jednak, kiedy kolumnę postawiono i co tak naprawdę uwieczniała. Co ciekawe na XIX-wiecznym reprincie tego planu kolumny tej już nie ma. Za Pedewitzem historię odważnych rzeźników powtarzają kolejni lokalni historycy, tj. Minsberg, Kastner i Ruffert. Ale co dokładnie mówi legenda o rzeźnikach i czy jest to tylko legenda? O tym innym razem.

Husyci3.jpg
Plik ściągnięto 16 raz(y) 247,36 KB

 
     
Muzeum w Nysie

Dołączył: 30 Lis 2017
Posty: 24
Wysłany: 2020-04-06, 18:18   

Husyci u bram!
Spotkanie 4


Pytanie: Czy historia wielkiej bitwy husyckiej pod Nysą z 1428 roku i jej rzekoma lokalizacja na Mnisiej Łące jest historycznym oszustwem?

Anatol Bukała: Wrócę zatem do osoby, od której to zamieszanie się zaczęło i która być może nieświadomie (??) zafałszowała husycką historię naszego miasta. Otóż przywołany w poprzednim poście Pedewitz, w swoim dziele o historii parafii św. Jakuba w Nysie, nie wspomniał nic o wielkiej, ale przegranej przez biskupa wrocławskiego bitwie. W końcu nie ma się czym chwalić. No ale przecież husyci pod Nysą byli i wyrządzili bardzo dużo złego, o czym wspomina wiele kronik i dokumentów. O tej tragedii mieszkańców Księstwa Nyskiego Pedewitz wspomina i dodaje (ale na jakiej podstawie to nie wiemy) historię o tym jak to dzielni rzeźnicy nyscy przepędzili husytów spod Nysy. Kolejni lokalni historycy (i tylko lokalni historycy) powielają błędnie wydarzenia przedstawione przez Pedewitza, sprowadzając wielką bitwę z husytami do rzekomych wydarzeń z Mnisich Łąk. Ten błędny tok wydarzeń za Pedewitzem podaje bezkrytycznie np. Minsberg, w swojej pracy z 1834 roku, dodatkowo przywołując innych kronikarzy przekręcając ich relacje o tych wydarzeniach. Tak w nyskiej historiografii wielka przegrana bitwa została zastąpiona bohaterską postawą mieszkańców Nysy gdzieś na Mnisich Łąkach.
Dopiero Bernhard Ruffert w swoim artykule z 1919 roku opisuje zarówno wielką bitwę jak i wydarzenia z Mnisiej Łąki jako ciąg wydarzeń, co w świetle przeprowadzonej przeze mnie analizy zgromadzonych materiałów do tego tematu, wydaje się najbardziej prawdopodobne. Co zatem wydarzyło się na Mnisich Łąkach po przegranej wielkiej bitwie husyckiej pod Nysą? O tym w następnym poście

Husyci4.jpg
Plik ściągnięto 15 raz(y) 248,17 KB

 
     
Muzeum w Nysie

Dołączył: 30 Lis 2017
Posty: 24
Wysłany: 2020-04-06, 18:21   

Husyci u bram!
Spotkanie 5


Pytanie: Co wydarzyło się na Mnisich Łąkach w 1428 roku, skoro bitwa husycka była w zupełnie innym miejscu?

Anatol Bukała: Wiemy już, że husyci po wygranej bitwie na przedpolach Nysy i rozbiciu wojsk biskupich wtargnęli do Starego Miasta z kierunku Bramy Mikołajskiej, urządzając tam rzeź mieszkańców oraz niszcząc i paląc właściwie wszystkie zabudowania łącznie z klasztorem bożogrobców i kościołami św. Jana i św. Mikołaja. Po całkowitym splądrowaniu i spaleniu Starego Miasta przystąpili do oblężenia Nowego Miasta. Posuwali się od Bramy Celnej w stronę Bramy Brackiej, następnie doszli do Bramy Ziębickiej i Wrocławskiej paląc po drodze wszystkie domy i kaplice na przedmieściach. Husyci otoczyli niemal całe Nowe Miasto. Jednak solidne mury miejskie oraz dzielna obrona mieszkańców Nysy spowodowały, że husyci miasta nie zdobyli. Widząc, że nie będzie to takie łatwe odstępują od oblężenia i dzieląc się na dwa oddziały, główne siły husyckie udają się dalej w kierunku Głuchołaz i Otmuchowa. Na tym właściwie kończą się relacje w oficjalnych dokumentach dotyczących roku 1428 pod Nysą. Dalszy ciąg wydarzeń dodają i opisują tylko miejscowi kronikarze wymienieni w poprzednich postach. Piszą oni, że w oblężonym Nowym Mieście powstał oddział złożony z mieszkańców Nysy, wśród których najwięcej miało być rzeźników. Dodam tylko, że wg spisu z 1425 roku w Nysie było wtedy 23 rzeźników. Na czele tego oddziału miało stanąć dwóch duchownych nyskich, którzy na wzór husycki, również uzbrojeni poprowadzili ten oddział do walki. Był to rektor szkoły parafialnej Klemens Hezeler oraz były rektor tej szkoły Jan Swoffheim. Jak piszą nyscy kronikarze oddział ten, w nocnych godzinach przeszedł przez Bramę Wrocławską za mury miejskie i uderzył na husytów z tego właśnie kierunku. Rzeźnicy, jak podają lokalni badacze, przebrani byli w stroje chorwackie i mogli przypominać chorwackich huzarów, którzy w tym czasie służyli w armii króla Zygmunta Luksemburczyka. Prawdopodobnie strój ten miał zmylić husytów, którzy myśleli, że to odsiecz przysłana przez króla Zygmunta. Oddział rzeźników zepchnął husytów aż do Mnisiej Łąki, gdzie doszło do starcia z wycofującymi się wojskami wroga. W tym starciu, jak podają lokalni historycy, husyci doznali porażki a na polu bitwy pozostało ok. 300 zabitych husytów. Według mnie starcie to nie dotyczyło regularnych wojsk husyckich, bo ci prawdopodobnie już odstąpili od oblężenia miasta i udali się na podbój Głuchołaz i Otmuchowa. Kroniki wspominają za to o grupach husyckich, które zajmowały się rabunkiem i podpalaniem nie zniszczonych w trakcie walk katolickich kościołów i klasztorów. Być może na Mnisich Łąkach doszło do starcia z taką właśnie bandą husycką plądrującą kaplice z przedmieść i znajdujący się na Mnisich Łąkach klasztor franciszkanów, który też został doszczętnie zniszczony. Do dzisiaj nie zachowały się niestety żadne dokumenty potwierdzające te wydarzenia. Zachowały się za to późniejsze opisy nyskich kronikarzy, które przypominają raczej opis legendy niż prawdziwych wydarzeń. Jednak podobno w każdej legendzie tkwi ziarnko prawdy. O kilku takich ziarnkach opowiem następnym razem.

Husyci5.jpg
Plik ściągnięto 15 raz(y) 216,88 KB

 
     
Muzeum w Nysie

Dołączył: 30 Lis 2017
Posty: 24
Wysłany: 2020-04-06, 18:22   

Husyci u bram!
Spotkanie 6


Pytanie: Czy legenda o nyskich rzeźnikach to tylko legenda?

Anatol Bukała: O przegranej przez biskupa wrocławskiego Konrada Oleśnickiego bitwie pod Nysą, można znaleźć informacje w źródłach historycznych. Natomiast o wygranym starciu na Mnisiej Łące w źródłach tych nie ma ani słowa. Wspominają je tylko późniejsi miejscowi kronikarze i historycy, którzy powołują się bardziej na tradycję, niż na dokumenty historyczne. Stąd w czasach współczesnych niektórzy mówią o legendzie związanej z bohaterstwem mieszkańców Nysy, a w szczególności nyskich rzeźników. Jednak jest kilka elementów i szczegółów przedstawianych w przekazach kronikarskich, które mogą przemawiać za tym, że taki epizod mógł mieć miejsce w rzeczywistości. Prawdopodobnie pierwszym materialnym upamiętnieniem starcia rzeźników z husytami miała być kamienna kolumna z pamiątkową kamienną tablicą z łacińskim napisem, która stała na Mnisiej Łące aż do roku 1698, kiedy to silny burzowy wiatr ją przewrócił i od tego czasu zaginęła. Prawdopodobnie to właśnie ta kolumna widnieje na planie Nysy Hayera z 1596 roku. Innym materialnym świadkiem zmagań na Mnisiej Łące miały być strzały, które, jak pisze Ruffert, długo były przechowywane w wieży nyskiego ratusza, a potem znalazły się w nyskim muzeum. Prócz świadectw materialnych istniała również tradycja związana z upamiętnieniem bohaterskiej postawy rzeźników. Mianowicie cech nyskich rzeźników otrzymać miał przywilej nadany przez biskupa Konrada do występowania w uroczystościach miejskich przed szlachtą, np. podczas przywitania w Nysie nowego biskupa lub królów i książąt przyjeżdżających do Nysy. Z przywileju tego, jak można przeczytać w wielu relacjach, rzeźnicy chętnie korzystali. Jak pisze Ruffert, jeszcze do początków XX wieku cech rzeźników zajmował honorowe miejsce przed innymi nyskimi cechami podczas procesji Bożego Ciała, gdzie rzeźnicy nieśli olbrzymi sztandar z przedstawieniem bitwy husyckiej z datą roczną 1428. Tradycja ta zanikła w Nysie po II Wojnie Światowej. Nadanie tego przywileju ilustrowała płaskorzeźba umieszczona z tyłu postumentu pomnika rzeźnika z 1928 roku. Pomnik ten, zaprojektowany przez profesora Ernsta Segera, ucznia nyskiego gimnazjum, odsłonięty 3 czerwca 1928 roku, w 500 rocznicę słynnej bitwy przy dzisiejszym Placu Staromiejskim był chyba najbardziej okazałym upamiętnieniem odwagi rzeźników. Postać rzeźnika wykonana została z brązu a postument z granitu. Niestety pomnik nie przetrwał do naszych czasów. Z okazji odsłonięcia pomnika wybito również pamiątkowy medal a uroczystość odsłonięcia pomnika uświetniona została barwnym pochodem uczestników 52 Zjazdu Śląskiego Związku Cechów Rzeźników, którzy przeszli przez Nysę w strojach rzeźniczych.
Jest jednak jeden element tej legendy, który znajduje częściowe potwierdzenie w opracowaniach źródłowych. Legenda mówi, że na czele rzeźników stali dwaj nyscy duchowni, którzy poprowadzili ich do boju. Wprawdzie nyscy kronikarze wielokrotnie przekręcają ich nazwiska, jednak po analizie opracowań źródłowych udało mi się ustalić te postaci. Byli to Klemens Hezeler - rektor szkoły parafialnej oraz Jan Swoffheim - były rektor tej szkoły a późniejszy kaznodzieja w kościele św. Jakuba. Wprawdzie dokumenty te nie potwierdzają ich udziału w walce, ale potwierdzają prawdziwość istnienia tych postaci. No to chyba mamy, jak w każdej legendzie, jakieś ziarnko prawdy.

Husyci6.jpg
Plik ściągnięto 19 raz(y) 203,17 KB

 
     
Muzeum w Nysie

Dołączył: 30 Lis 2017
Posty: 24
Wysłany: 2020-04-06, 18:25   

Mapka przedstawia gdzie mniej więcej dziać się mogły opisane wcześniej wydarzenia.

Husyci7.jpg
Plik ściągnięto 64 raz(y) 220,75 KB

 
     
olo69

Dołączył: 30 Maj 2019
Posty: 9
Wysłany: 2020-04-24, 14:59   

Gdzie znajdowała się wspomniana przez Sapkowskiego Mnisia Łąka i dlaczego była mnisia? A może było więcej Mnisich Łąk pod Nysą?

Wiemy już, że Sapkowski błędnie umieścił wielką bitwę husycką z 1428 na Mnisiej Łące pod Nysą. Okazuje się też, że Mnisich Łąk pod Nysą było więcej. Udokumentowane są co najmniej dwie Mnisie Łąki. Ale dlaczego łąki te były mnisie? Otóż podmokły niezagospodarowany teren, znajdujący się poza murami miejskimi Nowego i Starego Miasta został już za czasów biskupa Tomasza I przekazany franciszkanom, którzy w tym miejscu w latach 50 XIII wieku wybudowali swój klasztor pod pierwotnym wezwaniem śś. Jerzego i Wojciecha. Żeby mnisi mieli dogodny kontakt z Nowym Miastem w wałach je otaczających zbudowano bramę, którą nazwano Bracką, udokumentowaną na początku XIV wieku (porta fratrum). W połowie XIV wieku biskup Przecław z Pogorzeli buduje nowe mury obronne wokół Nowego Miasta oczywiście z Bramą Bracką, do której prowadzi ulica o tej samej nazwie. Co ciekawe nazwa ta funkcjonuje do dzisiaj. To właśnie teren przekazany franciszkanom znajdujący się za Bramą Bracką otrzymuje miano Mnisich Łąk. Średniowieczne dokumenty podają, że w XIV wieku istniała Mnisia łąka większa i mniejsza. Większa należała w całości do franciszkanów i na niej wybudowali oni swój klasztor i kaplicę pod wezwaniem św. Doroty oraz prowadzili na niej wielki skład drewna już od XIII wieku. Mniejsza natomiast stanowiła część wspólną mnichów i miasta. Przez łąkę mniejszą prowadziła droga od Bramy Brackiej do klasztoru oraz pastwisk i pól znajdujących się nad rzeką. Z dokumentów dowiadujemy się też, że mnisi zabiegali o to, aby miasto ukróciło publiczną prostytucję, która miała miejsce na mniejszej łące. Łąki te oznaczone są na planie Nysy Hayera z 1596 roku, a dzisiaj w ich miejscu znajduje się Plac Paderewskiego i Plac Staromiejski z przyległymi ulicami.

kolumna na Mnisiej łące.jpg
Mnisie Łąki na planie Nysy Hayera
Plik ściągnięto 47 raz(y) 1,14 MB

_________________
olo69
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,335 sekundy. Zapytań do SQL: 10